poniedziałek, 22 listopada 2010

ah ten poniedziałek..

strasznie nie lubie poniedziałków, tym bardziej ze na uczelnie mam na 7 i dwa pierwsze zajęcia to wykłady w dusznej sali.. najgorsza jest sztuka opanowania ziewania, patrząc prosto w oczy wykładowcy i jednoczesnie kiwać głową ze zrozumieniem, mimo ze nie masz pojecia jak wogole nazywa sie przedmiot;p
Jutro mam na 11 tak wiec sobie odbije :)

Pierwsze zdjęcie przedstawia zestaw z soboty, kiedy wkońcu wyciągnelam mojego miśka na spacerek :)








no i zestaw z niedzieli :)







BUZIAKIII :)**